Komentarze: 0 ; Głosów: 1

Autor: Aleksander Gałąska
Data publikacji: 02-01-2020 18:38
Data modyfikacji: 02-01-2020 20:11

Recenzja sprzętów do kawy Teesa

Zrecenzowaliśmy ekspres kolbowy Teesa TSA4002 AROMA 300. W poszukiwaniu niedrogich rozwiązań mających tylko jeden cel - ułatwienie przygotowania aromatycznej kawy o poranku - sięgamy często do takich marek jak ta. Firma produkuje urządzenia relatywnie niedrogie, ale zazwyczaj odpowiednio spełniające swoje funkcje. Zresztą, dlatego też sprawdziliśmy, jak sprawuje się spieniacz i młynek tego producenta. W końcu zawsze przyda się mieć cały zestaw do kawy, prawda?


Inne omawiane sprzęty to Teesa TSA4005 AROMA G50 i Teesa TSA4007 AROMA F50. Oba w swoich kategoriach produktowych raczej należą do niedrogich opcji. Czy to oznacza, że są w czymś gorsze od sprzętów za kilkadziesiąt lub nawet nawet kilkaset złotych więcej? W zasadzie i tak, i nie. Na pewno będą dobrym rozwiązaniem w swoim przedziale cenowym, ale jak się przekonacie przy młynku - to nie musi oznaczać bycia uniwersalnie odpowiednim wyborem.

Test ekspresu Teesa TSA4002 AROMA 300

Pozostając póki co przy ekspresach - od razu trzeba zaznaczyć, że omawiany model nie jest wcale drogi. W momencie przygotowywania materiału kosztuje zaledwie do 399 złotych. W zależności od sklepu. Od razu nasuwa się pytanie - czy za tyle pieniędzy da się kupić sprzęt zdolny zaparzyć solidną kawę?

Teesa Aroma 300 od frontu

Prawdziwi profesjonaliści, którzy w przygotowanej w ciągu całego swojego życia kawie mogliby utopić małą wieś, pewnie mnie wyśmieją, ale wydaje mi się, że tak. W toku testów i prób za każdym razem wychodził mocny napar. W końcu deklarowane ciśnienie to nie w kij dmuchał. Woda sprężona do poziomu 20 barów daje aromatyczne i szybkie espresso. Tak, oczywiście wychodzi tylko jeden typ kawy. W końcu jednak osoby, które chcą kontrolować swój napar, znają tylko jedną odpowiedzieć na pytanie, czy kupić ekspres kolbowy czy automatyczny, więc dla nich to nie problem.

Sercem urządzenia jest termoblok. Nagrzewa wodę w krótkim czasie, przygotowując maszynę do pracy. Samo zaparzenie małej filiżanki napoju z kolei zajmie z grubsza pół minuty. To niewiele przy szybkiej kawce przed pracą, ale wiadomo - zawsze trzeba wziąć pod uwagę przygotowania. Pewnie dla wielu może być też istotne to, że w trakcie parzenia kawy maszyna bardzo mocno wibruje. Do tego stopnia, że nasza szklana filiżanka wędrowała to tu, to tam po metalowym okapie. Na szczęście całe urządzenie stabilnie trzyma się podłoża dzięki antypoślizgowym nóżkom, więc ze stolika nie spadnie.

Nalewanie kawy przy pomocy Teesa Aroma 300

No właśnie, bo od razu przeszedłem do mięska, zamiast opisać wygląd, elementy i jakość wykonania urządzenia. Maszyna jest niewielkich gabarytów - dość powiedzieć, że maksymalna wysokość filiżanki (lub kubka), jaka się pod nią zmieści, to 85 milimetrów.

Czarno-srebrną obudowę wykonano głównie z plastiku. Na froncie oprócz dyszy wylotowej znajdują się dwa przyciski i dysza spieniająca mleko. Guziki odpowiadają za tryb pary i parzenia kawy. Zresztą, podobną funkcję spełnia pokrętło umiejscowione z boku maszyny. Długo by gadać, ale razem są intuicyjnym i bezpiecznym sposobem na zaparzanie kawy, nalewanie gorącej wody i spienianie mleka przy pomocy wspomnianej dyszy.

Zbiornik z wodą Teesa Aroma 300

Z drugiej strony sprzętu jest spory zbiornik na wodę. Spory, bo mieści 1,5 litra płynu. To naprawdę dużo filiżanek kawy. Poza tym łatwo się go wyjmuje, więc nawet jak woda się skończy, nie będzie problemu z napełnieniem pojemnika. Kończąc temat poszczególnych elementów - wydaje mi się, że najciekawszy znajduje się na górze.

To tam znajduje się płyta grzewcza. Słyszę jak pytacie - po co to komu? Ano po to, aby na przykład osuszyć do reszty filiżankę lub kubek i je, a jakże, ogrzać. Zasada jest prosta, napar trafiający do zimnego kubka się wychładza. Taki, który nalewasz do ciepłej filiżanki nie. A przynajmniej w mniejszym stopniu. To niby pozwala zachować aromat, ale moim zdaniem jest przede wszystkim ciekawym bajerem.

Szklanki na płycie grzewczej Teesa Aroma 300

Mówiąc o ekspresie AROMA 300, nie można zapominać o dodatkach. Producent dorzuca miarkę do kawy z ubijakiem, dwa zawory filtra i szereg różnych filtrów. Dzięki temu można od razu po zakupie parzyć z użyciem zwyczajnie zmielonej kawy, kapsułek i saszetek E.S.E. Zestaw jest praktyczny - znajduje się w nim to, czego można się spodziewać po ekspresie kolbowym w tej cenie. Należy pamiętać jednak o tym, aby wszystkie te elementy czyścić. I właściwie nie tylko - to sprzęty wymagające uwagi użytkownika. Praktycznie porady zawarliśmy jednak w poradniku tłumaczącym: jak wybrać ekspres do kawy?

Oferta na Teesa Aroma 300 w ceneo

Test spieniacza do mleka Teesa TSA4007 AROMA F50

Warto jednak zainteresować się innymi akcesoriami do przygotowywania kawy tej firmy. Na przykład spieniaczem do mleka Teesa TSA4007 AROMA F50. To raczej prosty sprzęt. Jego działanie polega przede wszystkim na, o dziwo, spienieniu mleka poprzez nasadkę mieszająco-spieniającą z magnetycznym mocowaniem. Tak nazywa ją producent - bardzo opisowo.

Mleko w Teesa Aroma F50

W gruncie rzeczy najważniejsze jest to, że oprócz nasadki cały sprzęt składa się z dwóch głównych elementów. Stalowego dzbanka na mleko z przezroczystą pokrywką (to w nim  znajduje się owa nasadka) i białej podstawki z wbudowaną indukcją. Maszyna oferuje możliwość przygotowania spienionego mleka na ciepło i zimno.

Co dużo o nim mówić? Działa, a jakże. Pozwala uzyskać napowietrzone mleko zarówno do cappuccino, jak i shake’a. Zresztą - można w nim moim zdaniem spokojnie podgrzewać kakao, bo ze względu na rozmontowywalność całości łatwo się ów spieniacz czyści. 

Modularność Teesa Aroma F50

Jeżeli miałbym wskazać jakąś wadę - postawiłbym na cenę. W zależności od miejsca zakupu można dostać ją w tym momencie od 130 do 170 złotych, a to sporo. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że jak widać na przykładzie ekspresu, nawet tańsze opcje pojawiają się już z dyszą spieniającą.

Zobacz ofertę na Teesa Aroma F50 TSA4007 w Ceneo

Test młynka Teesa TSA4005 AROMA G50

Nie ma jednak kawy bez uprzedniego jej zmielenia. Oczywiście można parzyć same ziarna, nic nie stoi na przeszkodzie. Sęk w tym, że nie wydobędzie się wtedy z nich cały dostępny aromat. Warto więc zainwestować w młynek. Tym bardziej że przedstawiany przed chwilą ekspres nie jest w niego wyposażony.

Sypanie ziaren do młynka Teesa Aroma G50

Warto więc zainteresować się urządzeniem Teesa TSA4005 AROMA G50. To niewielka, biała maszynka o cylindrycznym kształcie. Jej jedyne zadanie? Sproszkowanie ziaren do wybranego rozmiaru. Jak je wykonuje? Poprzez cięcie.

Tak, ten młynek jest ostrzowy, a nie żarnowy. To jego największa wada. No, przynajmniej w oczach baristów - tego typu urządzenia nie pozwalają na uzyskanie równomiernie startych ziaren i raczej nie będą zbyt dokładne. Ich zaletą jest przede wszystkim cena. Ten, który trafił do nas, kosztuje mniej niż 80 złotych, a w sumie radzi sobie z mieleniem kawy całkiem nieźle.

Młynek Teesa Aroma G50

Jego zaletą oprócz ceny jest to, że jest prosty nie tylko w designie, ale i w obsłudze. Po wrzuceniu doń ziaren wystarczy zamknąć pokrywkę i przycisnąć ogromny przycisk na froncie. W zależności od tego, jak długo się go przytrzyma - tak drobno poszatkowaną kawę się uzyska. Rozwiązanie proste, szybkie i wygodne. Nawet jeżeli niezbyt dokładne.

Oferta na TEESA AROMA G50 w Ceneo

Podsumowanie testu urządzeń Teesa do kawy

Wszystkie trzy urządzenia są sensowne w swojej cenie. Przede wszystkim gwiazda filmu, czyli kolbowy ekspres do kawy Aroma 300 ma parę zalet, które z pewnością przypadną do gustu miłośnikom małej czarnej. Mnie w każdym razie zadowoliły, bo lubię mocne i przede wszystkim praktyczne sprzęty.

Podoba mi się opcja podgrzewania filiżanek. Umiejscowiona na szczycie maszyny płyta podgrzewająca faktycznie działała. Oczywiście ma służyć niby wyłącznie do zachowania odpowiedniej temperatury nalanej kawy, ale przydaje się także na co dzień. Na przykład do osuszenia świeżo umytej filiżanki albo szklanki. Równie istotne jest ciśnienie wody parzącej kawę. Aż 20 barów to sporo. Zapewniło szybką i aromatyczną filiżankę espresso.

Nieco inaczej przedstawia się sprawa z młynkiem. Oczywiście - jeżeli potrzebujesz czegoś na już, nie zależy ci szczególnie na dokładnych rozmiarach ziaren (wbrew wskazówkom baristów) i nie zamierzasz sporo wydawać na młynek żarnowy - bierz ten. Jest atrakcyjny, wygodny i tani. Po prostu jego system cięcia nie zapewni idealnie zmielonej kawy.

Finalnie warto dorzucić trzy grosze o spieniaczu. Teesa AROMA F50 to solidny kawałek maszyny. Spieni mleko na ciepło i na zimno. Jeżeli jest jednak tylko dodatkiem do ekspresu - to raczej trudno usprawiedliwialnym. Chyba, że ktoś jest fanem frappe z mlekiem. Cena mogłaby być niższa, ale to zrozumiałe przy zastosowaniu ogrzewania indukcyjnego.

Zobacz też:


Komentarze
Komentarzy: 0

Serwis wykorzystuje pliki cookies na zasadach określonych w polityce prywatności, w szczególności w celach statystycznych i reklamowych. Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies prosimy o wyłącznie ich w ustawieniach przeglądarki lub opuszczenie serwisu.

ok, rozumiem